Na całej imprezie obchodów 40 lat bicia rekordów świata polskim fiatem 125p dominowały podziękowania. Podziękowania i oklaski. Dziękowano organizatorom, rajdowcom, dziennikarzom, wolontariuszom z tamtych lat, władzom samorządowym, uczestnikom zlotu, sponsorom, właścicielowi stacji BP w Kątach Wrocławskich, szefowi spółki która wykonała pomnik i żonie Sobiesława Zasady. Podtrzymując ten klimat chciałem podziękować wszystkim, z którymi mogłem spotkać się ten pierwszy albo kolejny raz. Było wspaniale i nabrałem radości i humoru do następnego spotkania.

Komu jak komu, ale organizatorom z FOMT należą się podziękowania, postaram się przedstawić teraz za co.

Przyjechałem trochę późno, bo przed 14. na stację BP. Stacje telewizyjne kończyły już kręcić materiał by zdążyć na wieczorne wydania:

Tutaj można obejrzeć relację Macieja Mazura z TVN, prywatnie właściciela brązowgo MR76 z miodową tapicerką:

http://fakty.tvn24.pl/powrot-do-przeszlosci,334829.html

Później była część bardzo oficjalna.

Prowadzący Włodzimierz Zientarski narzekał na brak ministry Muchy i truł o nieszczęściu polskiej motoryzacji, ale poprowadził całość sprawnie i ze znajomością gości i tematu. Lekko żałosny był zegar bez wskazówek od, przepraszam,  zdaje się burmistrza Kątów Wrocławskich.

 

Zainteresowani tematem od dawna wiedzieli jak kamienny fiat wygląda. W pierwszej chwili byłem nim zdegustowany, ale teraz dochodzę do wniosku że jest wspaniały – pracownicy Piramida Sp. z o.o. wykazali się dużymi umiejętnościami, mieli też naprawdę mało czasu. No i jest to nic innego jak duży fiat w całości, nie jakieśtam popiersie tłoka, złote panewki albo odlew opony D-90. To 18 ton dużego fiata. Super, a przecież cała impreza to nic innego niż zabawa. Właściciel stacji benzynowej wietrzy w tym interes i atrakcję turystyczną, podajemy zatem dokładny adres: ul. Ks. Jerzego Popiełuszki 42, 55-080 Kąty Wrocławskie, przy zjeździe z autostrady A4. Już jest gdzie składać kwiaty 27 listopada i 29 czerwca.

Robert Mucha uciekł na samolot zaraz po odsłonięciu fiata i wiedział co robi, bo gdy kilkadziesiąt (organizatorzy mówią o 120, ale nie wiem, nie znam się) dużych fiatów wraz z ekipami telewizyjnymi i osobami towarzyszącymi zapragnęło wyjechać w kolumnie z ruchliwej stacji benzynowej zrobiło się nielekko:

 

W bazie zlotu, Gminnym Centrum Kultury i Sportu w Kobierzycach czekał stół prezydialny dla kierowców, za nimi fiat-rekordzista i „gablotki” z pamiątkami, najfajniejsze były te (radiotelefon podobno nie taki):

Samo spotkanie można streścić do kilku ciekawostek: Ryszard Nowicki został wzięty do zespołu bo najlepiej jeździł we mgle, Fiat Auto Poland nie chciał wesprzeć imprezy, bo nie produkują już takiego modelu jak 125, a Andrzej Aromiński znalazł się w zespole dzięki swoim umiejętnościom szybkich i bezbłędnych napraw samochodów na trasie.

No właśnie, Andrzeja Aromińskiego mianuję królem imprezy. Miał na sobie dżinsowy komplecik taki jaki widać na zdjęciach po pobiciu rekordów, pod spodem koszulkę zlotową, na kurtce zachowaną przez siebie autentyczną plakietkę. Jako jedyny chętnie rozmawiał przy fiacie o jego szczegółach, był miły i uśmiechnięty oraz opowiedział o czymś, co nie przeszłoby przez gardło nikomu innemu na tej imprezie, na której jak już wspomniałem było dużo podziękowań i oklasków.

Kierowcy spali w hotelu Panorama we Wrocławiu, ponieważ wymieniali się co kilka godzin, każdy dojeżdżał do hotelu swoim samochodem. Panowie buntowali się przeciwko spalaniu własnego paliwa (a kosztowało ono w porównaniu do pensji nawet więcej niż teraz), więc podrzucili Eugeniuszowi Pachowi, który z ramienia telewizji rządził całą imprezą (a był jednocześnie znanym sprawozdawcą sportowym) , karteczki niby to od dzieci z prośbą o autografy, które po dopisaniu kwot „100 litrów” posłużyły za talony w bazie rajdu gdzie stała cysterna CPN.

Króla już mamy, czas na królową – Ernę Lenkóné, która podtrzymuje tradycję zlotów w Tihany, na obchody przyjechała własnym dużym fiatem, w przeciwieństwie do mnie. Być miłośniczką 125p na Węgrzech – szacun:

Erna Lenkone

Martinowi Koterbie i innym ekipom z Południa również należą się słowa uznania. A teraz luźne foty:

Dyrektor Pietrzak rozdaje autografy:

Edward Pietrzak

Szykują się co najmniej dwie repliki:

dsc_0279 dsc_0287 dsc_0295 dsc_0297 dsc_0299

Wystawiono ciekawe plakaty:

Fiat w blasku słońca pitupitu… Nie kapie olejem!

Elektryczne szyby w fiacie Postawka Rally Team, re-we-la-cja :) :

DSC_0310

Jakaś zapinka chyba z epoki na odklejone zamki fletnerek:

DSC_0315

Dla uczestników i ich dzieci przygotowano występy artystyczne, stoiska z kiełbaskami, lodami i kawą. I piwem też:

DSC_0303

Oranżadka pod sklepem w drodze powrotnej do Łodzi. Łódź i Wrocław łączy wspaniała droga, mnie nie jest potrzebne S8:

DSC_0317

 

A dla wszystkich, którzy dotarli aż tutaj, nagroda. Podczas zlotu uczestnikom wręczano specjalny folder z tekstem o Rekordzie 73 napisanym przez jego znawcę, Jacka Ślopka, do pobrania:

Program-i-informator-obchodow-40-lecia-bicia-rekordu-2013-r- (1)

A na koniec chciałem jeszcze raz wszystkim bardzo podziękować.

DSC_0239

  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • PDF
  • RSS
  • Tumblr
  • Twitter